poniedziałek, 14 lipca 2014

~Nieśmiertelność~#3

w poprzedniej części:
... Zrozumiałam,że go kocham i nie chcę go stracić.Muszę zrobić wszystko by go odzyskać.WSZYSTKO...

==========================================================
#3
Jak zwykle wstałam z łóżka...Jednak czuję się inaczej...bardziej silniejsza i pewna siebie lecz doskwiera mi głód.Szybko ubrałam sukienkę w kolorze blado-czerwonym .Nie wiem czemu,ale chciałam sprawdzić co się stanie jeśli wyjdę oknem.Otworzyłam więc okno i stanęłam  na parapecie.Uśmiechnęłam się sama do siebie i z prędkością wampira wyfrunęłam.W mgnieniu oka znalazłam się na ziemi.Szybko pobiegłam do lasu na polowanie.Nie chcący stanęłam w strumieniach wschodzącego słońca.Moja skóra zaczęła magicznie iskrzyć jakby były w niej miliardy małych ziarenek diamentu.Spojrzałam na moją dłoń i zauważyłam,że  nie mam pierścienia.Stefan,Damon,Agnes i Caroline pewnie  paliliby się ,ale ja nie.Zszokował mnie ten fakt.Byłam odmiennym wampirem.Istniały kiedyś podobne wampiry tak jak ja ,ale one dawno wyginęły ! Zrezygnowałam z polowania po to,żeby podzielić się tym wydarzeniem z moimi przyjaciółmi.Tylko wyszłam  z lasu postanowiłam wejść do domu tak samo jak wyszłam.Skoczyłam ,więc wysoko i z podekscytowaniem byłam już na oknie.Otworzyłam szybko drzwi,a za nimi stała służba wryta jakby zobaczyli demona.Nie wiedzieli o tym ,że jestem wampirem,więc co ich tak zszokowało?
~Jak panienka to zrobiła ?
~Ale co zrobiłam ?~zaczęłam się zastanawiać,czy przypadkiem nie zobaczyli mojego wyczynu z oknem.
~Wstałaś dużo wcześniej niż reszta
~Bardzo przepraszam,ale jakoś nie chciało mi się dzisiaj spać~uśmiechnęłam się
Służba uśmiechnęła się i bez żadnego słowa poszła do naszych gości.Ja natomiast ciesząc się nowym życiem znalazłam się bardzo szybko przy pokoju Agnes i Caroline.Dziewczyny otworzyły drzwi.
~Nie uwierzycie co się stało ~zaczęłam
~Co się stało ? ~uśmiechnęła się Agnes
~Zabiłaś człowieka ? ~zaśmiała się Caroline
~Nie..zapomniałam wziąć dzisiaj pierścienia na polowanie i niechcąco weszłam w strumień światła...
~Mocno bolało ? ~przerwała Agnes
~Wcale ! Moja skóra iskrzyła się !
~Ale jak to ?? Niemożliwe !~powiedziały obie zszokowane
~Podobnie jak z tej opowieści o innych wampirach! Może jestem właśnie tym wampirem ! ~zasugerowałam
~Ale one wyginęły ! ~odpowiedziała Agnes~Trzeba iść do czarownicy Iryc może ona też coś na to powie~szybko znalazłyśmy się w posiadłości czarownicy,która znajdowała się nie opodal mojego domu.
~Och! Córka Henryka! Katherina ! Czym mogę służyć ?
~Jak już pani wie...jestem wampirem
~Tak wiem o tym doskonale..to ja stworzyłam dla ciebie pierścień,który ma cię chronić ~uśmiechnęła się sympatycznie
~Jest tylko jedno ale...
~Tak ?
~Dzisiaj,gdy weszłam w strumień światła  bez pierścienia ..zamiast się smażyć w słońcu moja skóra się iskrzyła i mieniła bez żadnego bólu~czarownica otworzyła szeroko oczy
~To niemożliwe! Oznacza to,że jesteś jedną z braci pierwszych ~zaczęła myszkować po szafkach,aż znalazła wywar z czystej werbeny~Wypij~rozkazała..nie chętnie wzięłam butelkę,ale skusiłam się.Gdy łyknęłam napoju nic nie poczułam oprócz smaku ziół,ale ból mi nie doskwierał.
~Niemożliwe~szepnęła Agnes
~Mam jeszcze prośbę ..Kate..~dodała Iryc
~Tak ? ~spytałam niepewnie
~Muszę sprawdzić eksperyment z kołkiem ~wiedziałam,że chce to zrobić,ale skoro mam się dowiedzieć jakim jestem wampirem...
~Dobrze...zgadzam się ~czarownica wyjęła z starej szuflady wielki srebrny kołek
~Ale to może ją zabić! ~krzyknęła Caroline 
~Jeśli jest siostrą pierwszych to nic i nikt jej nie zabije ~powiedziała Iryc.Podeszła do mnie z kołkiem,który prawdopodobnie nawet pierwszych mógł zabić.
~Przepraszam~szepnęła i wbiła mi kołek w serce.Poczułam tylko lekki ból jak ukłucie igłą.Mimo,że lekko krwawiłam wyjęłam kołek błyskawicznie.Uśmiechnęłam się do Agnes,Caroline i Iryc,które były w lekkim szoku.
~Nic a nic nie da się Ciebie zabić ,ani zadać ból~powiedziała Agnes
~Jesteś innym wampirem niż my wszyscy ~dodała Caroline
~Tylko wampir,który jest taki sam jak ty może Cię zabić.On ma na tyle siły,żeby Cię zgładzić,ale  wampiry jak ty nie żyją już na tej ziemi.~powiedziała Iryc
~Proszę zlituj się nademną ! ~zaśmiała się Caroline
~Mhm...zastanowię się~zaśmiałam się
~Ale najlepiej załóż ten pierścień,bo możesz się zdemaskować~dodała Iryc
~Mogę hipnotyzować wampiry i ludzi ? ~spytałam
~Tak i nawet posiadasz jakiś dar,bo wampiry takie jak ty  słyną z niespotykanych zdolności.
~Ale jak się dowiemjaki mam dar ?
~To zależy od Ciebie
~Ale jak to możliwe,że ona jest inna niż my ..przecież dostała krew Agnes ~dodała Caroline
~Prawdopodobnie jej ród ma powiązanie z pradawna rodziną Drugich~odpowiedziała jej Iryc
~Hurra mam przyjaciółkę z rodziny Drugich ! ~krzyknęła Caroline ,a ja się zaśmiałam z Agnes
~Jeśli dostrzeżesz jakieś dziwne wydarzenia z twojej strony skontaktuj się ze mną jak najprędzej ~powiedziała Iryc
~Dobrze...muszę iść na śniadanie,a nie chcę się spóźnić~powiedziałam błagając
~Bardzo mi było ciebie poznać Katherino~uśmiechnęła się
~Mi też było panią poznać ~też odwzajemniłam uśmiech .Zamknęłam drzwi i z szybkością znalazłam się na rogu przed jadalnią.
~Wow! Naprawdę służy mi ta szybkość ~powiedziałam sama do siebie.Weszłam do pomieszczenia starając się zmniejszyć siłę parci na drzwi bo to mogłoby się skończyć urwaniem i uszkodzeniem drzwi .Starałam się,aby nie przyspieszać,bo bym mogła się zdemaskować.Teraz musiałam podwójnie uważać co robię.Jeszcze ten głód,którego nie zaspokoiłam.Dam radę.Pomyślałam i weszłam do środka.O dziwo byłam tak szybko ,że nawet moi rodzice nie zdążyli wejść.Dopiero co służba nakryła do stołu.Postanowiłam,więc że zaczekam na nich i usiadłam przy ogromnym kominku.Wpatrywałam się w tańczące płomyki.Nagle wzięłam rękę i włożyłam  w prost do ognia .Poczułam tylko lekkie gilgotanie.Zaśmiałam się głośno.Na prawdę jestem niezniszczalna.Usiadłam na fotelu tak szybko ,że o mało by się nie przewalił.Jeszcze raz się zaśmiałam .Po chwili usłyszałam rodziców,którzy otworzyli drzwi i wybierali się do jadalni w której jestem .Słyszałam wszystko co się działo z odległości 3 km ode mnie .Poczułam krew,którą karmił się Damon oraz usłyszałam Stefana,który wraca z polowania.Najbardziej przykuł moją uwagę zapach tajemniczych gości,którzy wychodzili z własnych pokoi.Zdążyłam zasiąść do stołu w ciągu pół setnej sekundy,gdy rodzice otwierali już drzwi.
~Dzień dobry ~krzyknęłam z uśmiechem
~O! Dzień dobry ~uśmiechnęli się rodzice
~A co się stało,że jesteś tu przed nami? Zawsze przychodziłaś ostatnia~powiedział uradowany ojciec
~Wiesz tato jakoś dzisiaj nie chciałam dłużej spać więc przyszłam tu
Rodzice uśmiechnęli się i zasiedli na miejscach.Zaraz po nich przyszli Damon i Stefan.Damon jak zwykle mrugnął do mnie specjalnie,a Stefan czarująco się uśmiechnął.Po nich przyszli goście którzy uprzejmie skinęli do mnie głową,a uroczy blondyn obdarował mnie pięknym uśmiechem.Czułam,że spaliłam rumieńca co mi się nie zdarza.W ciągu całego śniadania przyglądał się mnie a to nie uszło uwadze jego przyjaciół.
~Bardzo przepraszamy,ale możemy na chwile rozmówić się z naszym przyjacielem ? ~wstał nagle chłopak który wydawał się z nich najmilszy.
~Proszę bardzo~uśmiechnął się ojciec
~Dziękujemy~powiedział i wyszli z jadalni.Ja skupiłam się i podsłuchiwałam.
~Ja nie potrafię~odezwał się blondyn
~Przecież ona Ci się podoba...chłopie jesteś wampirem~szepnął loczek
~Mam ją zahipnotyzować?~dodał mulat
~Nie!~odezwał się blondyn
~My Ci pomożemy zagadać~odezwał się ten miły
~Ej!Ale nie teraz! ~odezwał się chłopak który był najzabawniejszy
~On ma racje ...~dodał loczek
~A może zaproponuj spacer ?~odezwał się mulat
~To dobry pomysł~odezwali się wszyscy
~Ale po śniadaniu~powiedział loczek
~Jedzie do miasta po śniadaniu~dodał blondyn.Skąd on o tym wie ? Zdziwiłam się ,ale podsłuchiwałam dalej.
~To jak wróci ~odezwał się znowu ten najmilszy i najlepiej zbudowany
~Dobrze~szepnął blondynek
~Już jest twoja~zachichotał lokowaty.Cała rozmowa ucichła i złapali za klamkę.
~Bardzo przepraszamy ~odezwał się loczek.Ojciec tylko machnął ręką.Popatrzyłam na Damona ,który zrobił ruch dwoma brwiami..on pewnie też podsłuchiwał tą rozmowę.Jestem bardzo ciekawa czy czarujący blondyn będzie miał tyle odwagi i podejść do mnie..No cóż okaże się jak wrócę z miasta

________________________________________________________________________
Trochę długa ta część ,ale myślę ,że się spodoba .Życzę miłego czytania i piszę kolejną część :* Pozdrowionka dla Was Kochani <3 Porozsyłajcie linki niech większość Directioners się dowie o moim blogu ! Liczę na Was :* JESTEM-->CZYTAM--->KOMENTUJĘ

                                                                                                               NeXi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz